[ Pobierz całość w formacie PDF ]

twarzy Zacka niezłomne postanowienie spełnienia swego zamiaru,
zrezygnowała z wszelkich prób stawiania oporu. Zebrała się w sobie
i stała nieruchomo, z zamkniętymi oczami, czekając, aż będzie już po
wszystkim. Kiedy nic się nie stało, z wolna uniosła powieki.
Zack wciąż stał blisko niej, z takim wyrazem twarzy, jakiego
jeszcze u niego nie widziała. Gdy zobaczył, że uniosła powieki,
potrząsnął gwałtownie głową, jakby chciał odpędzić niepożądaną
myśl.
- Rób to, skoro już musisz - powiedziała spiętym głosem.
- Nie lubię kochać się w pośpiechu - odparł przeciągle, z lekkim
uśmieszkiem w kącikach ust.
- Kochać się? - wydukała przerażona. - Przecież chciałeś mnie
tylko pocałować.
- Czyż jedno nie łączy się z drugim? Jeśli tego nie wiesz, to twoje
dotychczasowe doświadczenia w całowaniu się były chyba wielce
niezadowalające.
- Wiele razy się całowałam i nigdy nie byłam rozczarowana -
oświadczyła zdecydowanie, choć nie w pełni szczerze.
- Ani usatysfakcjonowana, jak się domyślam.
- Skąd ta pewność, że twoje pocałunki mnie zadowolą? - spytała
buńczucznie i natychmiast pożałowała tych słów. Zabrzmiały jak
wyzwanie, a Zack, jak mogła przypuszczać, lubił wyzwania.
- Nadszedł odpowiedni moment, żebyś się o tym przekonała.
Zanim zdążyła powiedzieć jedno słowo, Zack stanął tuż przy niej.
Spodziewała się, że pocałuje ją tak jak ostatnim razem, mocno i
intensywnie, ale ten pocałunek przypominał dotknięcie skrzydeł
motyla. Zaskoczona Nell poczuła się tak, jakby wytrącono jej broń z
ręki. Nie mogła oskarżyć Zacka o stosowanie siły i lekceważenie jej
uczuć. Przyjmując muśnięcia jego warg, leciutki dotyk języka,
przemknęło jej przez myśl, co będzie, jeżeli jego ręce zaczną w
str. 83
RS
sposób równie wyrafinowany i subtelny tańczyć po jej ciele. I zaraz
poznała odpowiedz na to pytanie. Dotknięcia jego palców były lekką
i zwiewną falą ciepła, płynącą z wolna po skórze, przenikającą ją do
głębi i wprawiającą w drżenie.
- Czyż nie jest miło, gdy czas płynie bez pośpiechu? - szepnął
Zack.
- Wcale nie jest mi miło - skłamała Nell, chcąc zachować resztkę
przytomności.
Zack tylko uśmiechnął się i znowu ją pocałował. Ale ten pocałunek
nie był już tak kontrolowany, a przy tym jego ręka powędrowała pod
cienki stanik, tak jakby potrzebowała bezpośredniego kontaktu z
ciepłem jej ciała. Nell ogarnęło przerażenie. Dotychczas w takiej sy-
tuacji zawsze panowała nad rozwojem wypadków, była w stanie
powstrzymać ich bieg, jeśli tego chciała. Teraz wcale nie była tego
pewna - nie z powodu Zacka, lecz jej własnych odczuć. Poczuła głód
tych subtelnych pieszczot, pragnienie poddania się temu
mężczyznie, chęć, by z nim być i dowiedzieć się o nim wszystkiego.
Jednocześnie mówiła sobie, że to szaleństwo, ten mężczyzna nie
kocha jej, a tylko pragnie. Jeśli pozna jej uczucia, ona sama znajdzie
się w poważnych tarapatach.
- Masz zamęt w głowie? - spytał cicho, tak jakby czytał w jej
myślach.
- Skądże - odparła.
- A ja mam. Nie tego się spodziewałem.
- To mnie puść - nasrożyła się Nell. - Pozbędziesz się kłopotu.
- Nie mogę- szepnął i znowu ją pocałował, mocniej i intensywniej
niż poprzednio.
Jeszcze jeden taki pocałunek, pomyślała Nell, a całkowicie się
rozpłynę i zgodzę na wszystko. Na tę myśl przebiegł ją dreszcz
przerażenia. Zack odsunął się odrobinę i zmarszczył brwi.
- Zimno ci? - spytał, przesuwając ręką po jej ciele i wywołując
kolejny dreszcz. - Dziwne, bo skórę masz ciepłą.
- To od słońca. Chyba dostałam udaru - wybełkotała Nell. - Jest mi
na przemian zimno i gorąco.
str. 84
RS
- yle się czujesz?
Nell natychmiast dostrzegła możliwość wycofania się z tej sytuacji
-jeśli tylko zechce. Po raz kolejny zaczęła sobie wmawiać, że nie
może związać się z Zackiem, że pakuje się z jednego nieudanego
związku w drugi.
- Boli mnie głowa... mam zawroty - wyjąkała. Zack przyjrzał się jej [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • typografia.opx.pl