[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wiedziała dużo na temat arcWtektury i sztuki, a także na temat rasowych koni.
 Skąd pani o tym wie?  zapytał.
 Mój ojciec zawsze przeglądał rubrykę sportową. Mawiał, że ludzie teatru stawiają na
wszystko, co się rusza!  odparła.  Ale przeważnie nie miał czasu na lekturę, więc ja
czytałam mu o koniach, które wygrały wyścigi. Ich pochodzenie najbardziej mnie
interesowało.
 No i pewnie pochodzenie ich właścicieli  rzucił cynicznie markiz i natychmiast się
zorientował, że jego słowa są niegrzeczne.
Isla się uśmiechnęła.
 Dla mnie to były tylko nazwiska, lecz tata poznał wielu z nich.
Markiz porównywał w myślach urodę Isli do lilii z gatunku  Madonna". Pomyślał, że
dziewczyna nie wydałaby mu się taka piękna, gdyby nie charakter i osobowość,
dorównujące jej urodzie. Miał ochotę zabrać ją do Florencji, żeby mogła zobaczyć obrazy
Botticellego, z którymi mu się kojarzyła. Miał ochotę porównywać ją do starożytnych
posągów z Rzymu i Aten. Znalazłby wiele miejsc, w których jej uroda lśniłaby jak
najcenniejszy klejnot. Ciągle jednak powracało pytanie, co zrobiłby z nią po powrocie do
Anglii?
Isla odezwała się raz jeszcze, nim poszła na górę:
 Chciałabym podziękować panu, milordzie... ale jakoś nie mogę znalezć słów, aby
wyrazić w pełni swoją wdzięczność.
Przeszła przez salon w stronę okna, w którym nie zaciągnięto zasłon. Ubrana była w prostą
suknię z muślinu, którą znalazła dla niej Edith; uniosła głowę i spojrzała w gwiazdy.
Markiz obserwując ją, wstrzymał oddech. Z każdą chwilą spędzoną w jej towarzystwie
coraz bardziej się w niej zakochiwał. Czuł się ofiarą wojny toczącej się między jego
umysłem a sercem.
 Gdybym miała dać panu prezent...  zaczęła Isla dzwięcznym głosem  zdjęłabym z
nieba jedną z gwiazd i umieściła ją wśród pańskich drogocennych zbiorów.
 Zamiast gwiazdy mam znacznie cenniejszy skarb, panią!  odparł markiz.
 To dla mnie wielki zaszczyt, że traktuje mnie pan jak skarb... zwłaszcza że ma pan ich
wokół siebie tak wiele!
To zdanie wydało mu się doskonałym pretekstem, żeby powiedzieć, co naprawdę czuje.
Wiedział jednak, że Isla nie o tym myśli i że jest mu po prostu zwyczajnie wdzięczna. Jej
słowa odnosiły się do obrazów i klejnotów z kolekcji, którą oglądała przed kolacją.
Przypuszczalnie nawet nie przyszło jej do głowy, że pożądał jej jak kobiety i że była dla
niego kimś więcej niż biedną dziewczyną, nad którą się ulitował. Może z czasem to się od-
mieni, zastanawiał się z nadzieją. Teraz jednak stanowczo obawiał się szybkiego działania.
Nie chciał jej spłoszyć. Kiedy jako dziecko próbował podejść do łani, nauczył się, że
wystarczy jeden szybki ruch lub głośniejszy dzwięk, by zwierzę uciekło w pośpiechu.
Potem godzinami albo nawet całymi dniami musiał znów stać w bezruchu i cicho się
zachowywać, by łania ponownie do niego podeszła.
 Chciałbym, żebyś spróbowała znów być szczęśliwa  powiedział głośno.  Wiem, że
to trudne, ale powinniśmy wszystko, co się nam przydarza, traktować jak przygodę i nie
pielęgnować złych myśli.
 Dokładnie tak zawsze mówiła mama  stwierdziła Isla.  Tłumaczyła mi, że życie
jest jak morskie fale, czasem wznosi się wysoko, a czasem
opada. Nie można się spodziewać, że zawsze wszystko będzie szło gładko.
 Matka pani była bardzo mądrą kobietą  zauważył markiz.
 Nauczyła mnie tak wiele. Kiedy zmarła, tęskniłam za nią nie tylko jak za matką, ale
również jak za utraconym nauczycielem.
 Mówiła pani, że nauczyła się różnych rzeczy również w szkole.
 W szkole uczyłam się o ludziach i miejscach, a mama nauczyła mnie tak dużo o życiu.
Z zachwytem przyjął tę mądrą uwagę. Wiedział, że dziewczyna uczęszczała do
eleganckiej, drogiej szkoły dla dziewcząt. Jego siostrzenice również uczyły się w tej
szkole. Zdziwiło go, że przyjęto tam córkę Keegana Kenwaya, ale Isla wyjaśniła mu, że
była zapisana pod nazwiskiem panieńskim babki, Arkray. Pomyślał, że dobrze się stało, iż
zarówno matka, jak i szkoła tak rozwinęły wiedzę i inteligencję dziewczyny. Była znacz-
nie bardziej oczytana niż starsze od niej kobiety z towarzystwa, z którymi często
przebywał. Gdy nie kochał się z nimi, prowadził raczej nudne i banalne konwersacje. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • typografia.opx.pl