[ Pobierz całość w formacie PDF ]

banalny pomysł... A jakoś nigdy nie przyszłoby mu coś takiego do głowy. Widać trzeba było
być z Twierdzy, żeby wykoncypować tak oczywistą rzecz.
- Szkoda, że na to wcześniej nie wpadliśmy - dodał ponuro Orvd. Właśnie przypomniały
mu się wszystkie chwile, kiedy portrecik, niekoniecznie taki duży, byłby niesłychanie wręcz
pożytecznym elementem ekwipunku poszukiwacza przygód. - Wtedy, kiedy szukaliśmy syna
hrabiego Bazul albo narzeczonej grafa Folony, albo...
- Nie wasza wina - pocieszył ich wspaniałomyślnie Piąty. - Jesteście, jak by nie patrzeć,
bohaterami, a bohaterowie nie myślą w ten sposób.
- A kto niby w ten sposób myśli? - burknął obrażony Alvad. Ta uwaga podwójnie go
zezłościła, bo była prawdziwa.
- Jala. Moja... - Plaskat ugryzł się z język. Jala już od dawna nie była jego. Ale wciąż
czasem o tym zapominał. - Nasza sma.
- Myślisz, że po prostu pokażesz ten obraz i zaraz znajdzie się ktoś, kto ją widział? -
powątpiewał Tord. Wciąż wpatrywał się w wizerunek królewny, jakby rzezbiąc w swojej
pamięci jej rysy.
- No cóż... - zaczął Plaskat. Tego fragmentu planu jakoś nie zdążył z Jalą
przedyskutować. Właściwie to nawet nie przyszło mu to do głowy.
- Ja ją widziałem - wtrącił niski człowieczek o niezdrowym odcieniu cery, który od
pewnego czasu przysłuchiwał się ich rozmowie. Stał cicho z boku i prawie nie zwracał na
siebie uwagi, aż do tej chwili, bo na dzwięk jego piskliwego głosu odwrócili się do niego
wszyscy. - To na pewno ona - ciągnął speszony. Pięciu rosłych, uzbrojonych mężczyzn
spoglądających mu chciwie na usta wyprowadzało go odrobinę z równowagi. - Co prawda
była bardziej rozczochrana i sprawiała wrażenie, że przydałoby jej się spędzić trochę czasu
przed lustrem, ale to była ona. Miała nawet ze sobą tego psa. Tylko że nic nie wspomniała o
tym, że jest królewną z Twierdzy. Powiedziała, że jest z Dolin.
Teraz już wszyscy rycerze zsiedli z koni i otoczyli go ciasnym kręgiem, znacznie
ograniczając mu dostęp powietrza. Medyk poczuł się niemal jak mała rybka w dużym
metalowym pudełku. Gdzie spojrzał, widział przed sobą kolczugę okrywającą muskularny
tors.
- Kiedy tu była? - zapytał rzeczowo król.
- Trzy dni temu - odpowiedział pospiesznie znachor. - W nocy. Przyszła do mnie z
chorym psem. Jestem tu medykiem, więc wyleczyłem jej pieska. I nie wziąłem za to ani
grosza! - Walnął się chudą pięścią w chudą pierś. - Nigdy bym nie pomyślał o tym, żeby brać
pieniądze od zagubionej panienki.
- Przypuszczam, że już jej tu nie ma - westchnął ciężko Piąty.
Zbyt pięknie by było, gdyby tak od razu udało im się ją znalezć. Ale przynajmniej mieli
jakiś ślad i pewność, że trzy dni temu z królewną wszystko było w porządku. I już wiedział,
dlaczego nie wróciła do Twierdzy: musiała znalezć pomoc dla Pazura.
- Nie ma, nie ma. - Medyk energicznie pokręcił głową. - Odjechała zaraz rano.
- Trzeba będzie popytać, może ktoś wie w którą stronę - stwierdził Orvd.
- Stąd do Konwentu prowadzi tylko jedna droga, panie - powiedział medyk, którego
bliskość i ilość broni i kolczug skłaniała do szczerości i wylewności. - Musieli pojechać do
Szaroskał.
- Musieli? - zmarszczył brwi Tord. Zaraz sobie uświadomił, że pewnie chodzi o
dziewczynę i psa; swoją drogą, co z tą królewną było, niby taka zła, a o kundla się
najwidoczniej troszczyła. Zaraz jednak porzucił rozważania nad stosunkiem Salianki do
zwierzątek, bo medyk udzielił mu zaskakującej odpowiedzi:
- Ona i ten młodzieniec, z którym się zabrała.
- Młodzieniec... - powtórzył zaskoczony Plaskat. To już nie było w stylu królewny,
zabierać się z byle kim. Miała generalnie zbyt złe zdanie o ludziach, by im ufać.
- O niego też nie macie co pytać - dodał usłużnie znachor. - Pierwszy raz podobnież tu
był. Jedynymi, którzy go znali, były te zbiry, co to go ścigały, ale oni też odjechali. Jak tylko
pogrzebali jednego ze swoich, tego, któremu ta wasza królewna wyrwała gołymi rękami
serce. Na waszym miejscu - ciągnął już ze zwykłej życzliwości - tobym tego obrazka tak
wszystkim nie pokazywał. Ludzie tu nie lubią takich, co innym wyszarpują organy
wewnętrzne. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • typografia.opx.pl