[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przygotować wernisaż i ucharakteryzować aktorów
na przedstawienie?
Molly zgadzała się na wszystko, byle tylko nie
spojrzeć Joaquinowi w oczy. On stał w drzwiach,
napięty, nachmurzony. Odłożyła słuchawkę. Wie-
działa, co teraz nastąpi. Miał dość czasu, żeby przy-
pomnieć sobie o nieszczęsnym honorze.
 Nie powinienem był tego robić  potwierdził
jej podejrzenia.  Ale zostanę, żeby sprowokować
Carsona. Niech się poczuje trochę niepewnie. Może
wreszcie dostrzeże w tobie ponętną kobietę, a nie
starego kumpla.
 Uważasz, że się ucieszy, kiedy zaproszę go na
intymne spotkanie przy świadku?  zadrwiła.
 Czyś ty rozum postradał?!
 Jeszcze nie opracowałem taktyki do końca  po-
wiedział pojednawczo.  Najważniejsze, żeby dać
mu temat do przemyśleń. Pózniej będziemy impro-
wizować.
 Tak jak przed chwilą?  Popatrzyła mu w oczy.
HISZPACSKI MISTRZ 97
Joaquin potarł szczękę i odwrócił wzrok.
 Przed chwilą popełniliśmy błąd.
 Na przyszłość będziemy się wystrzegać tego
rodzaju pomyłek, słyszysz? Koniec z całowaniem
 oświadczyła zdecydowanym tonem.
Nie mogła już dłużej znieść tej całej szarpaniny,
pokus i wyrzutów sumienia, nadziei i rozczarowań.
Joaquin zagryzł wargi i wziął głęboki oddech. Po
chwili opanował się i spojrzał jej w twarz.
 Dobrze, nie będę nalegał  powiedział staran-
nie modulowanym głosem, skinął głową, odwrócił
się do niej plecami, wziął bagaże i poszedł na górę.
Joaquin leżał na łóżku i obserwował ruch wentyla-
tora pod sufitem. Na podłodze leżały otwarte torby,
na biurku walały się papiery, na poręczach krzeseł
wisiały jego ubrania. W ten symboliczny sposób
znaczył swoje terytorium, jakby chciał powiedzieć:
,,To jest moje miejsce, czuję się tutaj u siebie  .
Wbrew pozorom nie czuł się wcale tak pewnie.
Rzucał Carsonowi wyzwanie, ale znał go tylko ze
słyszenia i nie potrafił przewidzieć jego reakcji.
Może rzeczywiście kocha Molly, potraktuje rywala
poważnie, oświadczy się i sprzątnie mu Molly
sprzed nosa. Wolał nie myśleć, jak będzie dalej żyć,
jeżeli utraci ją bezpowrotnie.
ROZDZIAA SMY
Molly nie mogła zrozumieć, jak to się stało, że
starającsię uwieść własnego narzeczonego, pozwo-
liła, żeby zamieszkał u niej obcy mężczyzna. I to nie
jakikolwiek, tylko ,,Casanova stadionów  , obiekt
westchnień damskiej części populacji w całej Europie.
Wbrew zapewnieniom Joaquina podejrzewała, że
Carson będzie miał ważniejsze sprawy na głowie niż
dociekanie, kto i dlaczego nocuje pod jej dachem.
Nie uwierzy, że zawróciła w głowie innemu, pewnie
nawet nie przypuszcza, że umie się namiętnie cało-
wać. Najgorsze, że ona sama nie potrafiła wymazać
z pamięci ani tamtego pocałunku, ani partnera. Na
samo wspomnienie robiło jej się gorąco, nie mogła
myśleć o niczym innym. Unikała Joaquina, żeby
znów nie ulecpokusie. Na szczęście poważnie potra-
ktował zakaz i trzymał się od niej z daleka.
Przygotowała w kuchni jedzenie tylko dla siebie.
Nie zaprosiła Joaquina. Jeszcze się czerwieniła na
wspomnienie ostatniego wspólnego posiłku. Joaqu-
in zszedł na dół w chwili, gdy usiadła do stołu. Nie
odezwał się słowem. Usłyszała tylko trzaśnięcie
drzwi, pózniej zapadła cisza. Podeszła do okna,
HISZPACSKI MISTRZ 99
żeby sprawdzić, czy się nie rozmyślił i nie wynosi
bagaży. Nie, szedł z pustymi rękami. Odczekała, aż
zniknie za bramą, pobiegła do jego pokoju i zoba-
czyła porozkładane rzeczy. Ich właściciel nie szy-
kował się do odwrotu, przeciwnie, zadomowił się na
dobre. Albo wyzywał Carsona na pojedynek. Nie
pojmowała sensu całej tej intrygi.
Sama sobie narobiła kłopotu. Jej ścisły, technicz-
ny umysł nie przewidział tylko, że ludzka psychika
działa na bardziej skomplikowanych zasadach niż
silnik. Nie potrafiła przewidzieć reakcji Carsona.
Zanim wyjechał, tworzyli może niezbyt romantycz-
ną, ale za to bardzo dobraną parę. Teraz wróci do
domu, nieprzygotowany na zmiany, i zastanie w jej
domu obcego mężczyznę. I zupełnie inną kobietę
niż ta, którą pożegnał i którą spodziewał się przywi-
tać. Przede wszystkim kompletnie zagubioną i prze-
rażoną bałaganem, jakiego narobiła.
Postanowiła kupić sobie kota. Zwierzęta uczą
prostoty: nie mącą, nie intrygują, nie zawracają sobie
głowy zaręczynami. To ostatnie słowo znów skiero-
wało jej myśli ku Joaquinowi. Czy wyszedł odwie-
dzić rodziców i przyszłą żonę? Kiedy się oświadczy?
Nie rościła sobie do niego żadnych praw. Jednak
dręczyło ją poczucie niepowetowanej straty. Poczu-
ła kłujący ból w okolicy serca.
Joaquin wprawdzie nigdy do niej nie należał, ale
do nikogo innego też nie. Zawsze deklarował nie-
chęć do małżeństwa, podobnie jak jej bracia, póki
się nie zakochali. Doświadczone mężatki mawiają:
100 ANNE McALLISTER
,,Rozpustnicy okazują się najlepszymi mężami  .
W przypadku Lachlana stare porzekadło się spra-
wdziło. Poruszył niebo i ziemię, żeby zdobyć
Fionę, został przykładnym mężem i wzorowym
ojcem. Hugh także zdrowo pohulał, kiedy Carin
go porzuciła dla Nathana. Czy Joaquin będzie
taki sam?
 Nic mnie to nie obchodzi  powtórzyła parę
razy głośno jak zaklęcie.
Nie skutkowało. Patrzyła w okno, wyłamywała
palce i coraz bardziej pogrążała się w rozpaczy.
Położyła się spać dopiero po północy. Goście zje-
chali już na festiwal, po ulicy kręciło się mnóstwo
ludzi, w barze grała muzyka. Czy Joaquin zabrał
tam Marianellę, czy też zaprowadził ją na plażę
i całuje do utraty tchu jak ją kilka godzin wcześniej?
Zgasiła światło, położyła się do łóżka, ale nie
mogła zasnąć. Denerwowały ją odgłosy ulicy, re-
chotanie żab w ogrodzie, a nawet szum wiatru
w koronach palm. Męczyła się tak do drugiej. Póz-
niej przeszkadzała jej cisza i świadomość, że Joaqu-
in też nie śpi, przynajmniej nie u niej. Pewnie już się
położył w łóżku Marianelli. Nie wróci tej nocy,
chociaż zostawił bagaże i dokumenty. Nicdla niego
nie znaczyły, podobnie jak ona. Zwinęła poduszkę,
oplotła ją ramionami i próbowała sobie wyobrazić,
że tuli się do Carsona. Upragniona wizja nie pojawi-
ła się, nie on wypełniał jej myśli tej nocy.
Nagle usłyszała cichy trzask, jakby zgrzyt klucza
w zamku. Uniosła się na łokciu i słuchała z zapar-
HISZPACSKI MISTRZ 101
tym tchem. Po chwili zaskrzypiały zawiasy i rozleg-
ły się kroki na schodach. Położyłasięnabokui zmru-
żyła oczy. Joaquin nie poszedł do swojego pokoju.
Przystanął w drzwiach i przyglądał się jej w milczeniu.
Serce zaczęło jej walić jak młotem. Zamarła w bez-
ruchu, starała się oddychać równo i powoli jak we śnie.
Nie chciała z nim rozmawiać. Nie była w stanie
udawać zainteresowania, słuchać opowieści o udanym
wieczorze ze słodką Marianellą. Błagała go w duchu,
żeby wreszcie poszedł. Nie ruszył się z miejsca.
 Molly?  powiedział cicho.
Nadal udawała, że śpi. Podszedł bliżej i usiadł na
łóżku. Drgnęła, krzyknęła i gwałtownie usiadła na
posłaniu.
 Co ty tu robisz?  udawała zaskoczenie.
 Doszedłem do wniosku, że czas na następną
lekcję.  Miał niewyrazny, schrypnięty głos.
 Co takiego?  Zmarszczyła brwi. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • typografia.opx.pl