[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Szczególnie Bort. Znacie Borta? Jest strasznie nieokrzesany. Po prostu brudny.
Rozmawia ze mn tak, jakby to, e jestem czysty i przyjemnie pachn , by o
przest pstwem.
Przytkn czubki palców do nosa i pow cha . Abel lekko dotkn d oni Junza, który
niespokojnie wierci si w fotelu. Ambasador powiedzia do Posiadacza:
- Zostawi pan rodzin . Nie s dzi pan, e Fife mo e j wykorzysta przeciw panu?
- Nie mog em wepchn wszystkich bliskich do yroplanu - odpar tamten i lekko
poczerwienia . - Fife nie odwa y si ich tkn . Poza tym, jutro b z powrotem na moim
kontynencie.
- W jaki sposób? - zapyta Abel.
Steen spojrza na niego ze zdumieniem. Rozchyli w skie wargi.
- Proponuj przymierze, Wasza Wysoko . Nie mo e pan udawa , e Trantor nie
interesuje si Sark. Mo e pan poinformowa Fife a, e jakakolwiek próba zmiany
konstytucji Sark zmusi Trantor do interwencji.
- Nie wiem, jak mo na by to zrobi - odpar Abel - nawet gdyby mój rz d mnie
popar .
- Jak mo na tego nie zrobi ? - spyta ura ony Steen. - Je li Fife przejmie kontrol
nad ca produkcj kyrtu, podniesie ceny, za da koncesji na szybkie dostawy i inne
rzeczy.
- Czy wasza pi tka nie kontroluje cen w ten sam sposób?
Steen wyci gn si w fotelu.
- No, nie znam wszystkich szczegó ów. Autentycznie. Zaraz zaczniecie mnie pyta o
liczby. O rany, jeste cie tak samo nieprzyjemni jak Bort. artuj , oczywi cie - opanowa
si i zachichota . - Chc powiedzie , e pozbywszy si Fife, Trantor móg by zawrze z
nami umow . W zamian za pomoc Trantor uzyska by pewne preferencje, a mo e nawet
h
h
X
a
X
a
-
-
n
n
F
F
g
g
D
D
e
e
P
P
w
w
Click to buy NOW!
Click to buy NOW!
m
m
w
w
o
o
w
w
c
c
.
.
.
.
d
d
k
k
o
o
c
c
c
c
a
a
r
r
u
u
t
t
-
-
C C
pewien udzia w zyskach.
- A jak mieliby my zapobiec, by nasza interwencja nie przerodzi a si w wojn
galaktyczn ?
- Och, naprawd , nie rozumiecie? To jasne jak s ce. Nie byliby cie agresorami.
Zapobiegliby cie wojnie domowej, aby zapewni ci dostaw kyrtu. Ja oznajmi bym,
e poprosi em was o pomoc. Nie by oby mowy o adnej agresji. Ca a Galaktyka by aby
po waszej stronie. A je eli potem Trantor odniós by jakie korzy ci, to ju by aby
oczywi cie sprawa mi dzy nami. Autentycznie!
Abel splót s kate palce i przygl da mu si uwa nie.
- To nie do wiary, e chce pan po czy si y z Trantorem. U miechni twarz
Steena wykrzywi przelotny grymas nienawi ci.
- Wol Trantor ni Fife a - powiedzia .
- Nie chcia bym pana straszy - ostrzeg Abel. - Czy nie lepiej jednak poczeka na
dalszy rozwój wypadków i...
- Nie, nie! - zawo Steen. - Ani dnia. Autentycznie! Je li nie zadzia amy
stanowczo, natychmiast, b dzie za pó no. Kiedy og osi si Przywódc , nie b dzie móg
wycofa si , nie trac c twarzy. Je li pomo ecie mi teraz, ludno Steena poprze mnie, a
pozostali Wielcy Posiadacze przy cz si do nas. Je li stracicie cho by dzie , Fife pu ci
w ruch machin swojej propagandy. Okrzyknie mnie renegatem. Autentycznie! Ja! Ja!
Renegat! Wykorzysta wszelkie uprzedzenia do Trantora, a sami wiecie, bez obrazy, e
jest ich bez liku.
- A je li poprosimy go, eby pozwoli nam przes ucha kosmoanalityka?
- I po co? On gra na dwie strony. Nam powie, e kretyn z Floriny jest
kosmoanalitykiem, a wam, e kosmoanalityk to kretyn z Floriny. Nie znacie tego faceta.
On jest straszny!
Abel zastanawia si . Mrucza co pod nosem, miarowo poruszaj c palcem
wskazuj cym. Potem powiedzia :
- Wie pan, e mamy Mieszczanina?
- Jakiego Mieszczanina?
- Tego, który zabi stra ników i Sarka czyka.
- Ach! No, no! Autentycznie! Czy my licie, e Fife przejmuje si tym, skoro
zamierza przej ca Sark?
- Tak my . Widzi pan, tu nie chodzi jedynie o to, e mamy Mieszczanina. Istotne
okoliczno ci jego pojmania. My , Posiadaczu, e Fife wys ucha mnie, i wys ucha
bardzo uwa nie.
Po raz pierwszy od czasu zawarcia znajomo ci z Ablem Junz us ysza w g osie
starego jak ywsz nut , jakby satysfakcji, a mo e nawet triumfu.
15.
Wi zie
Pani Samia z Fife niezwykle rzadko bywa a sfrustrowana. A tymczasem by a
sfrustrowana ju od kilku godzin, zjawisko bezprecedensowe, wr cz niewiarygodne.
W kosmoporcie znów natkn a si na kapitana Racety. Uprzejmy, niemal us ny, z
nieszcz liwym wyrazem twarzy, ubolewaj c zapewni , e nie ma zamiaru si spiera , po
h
h
X
a
X
a
-
-
n
n
F
F
g
g
D
D
e
e
P
P
w
w
Click to buy NOW!
Click to buy NOW!
m
m
w
w
o
o
w
w
c
c
.
.
.
.
d
d
k
k
o
o
c
c
c
c
a
a
r
r
u
u
t
t
-
-
C C
czym z elaznym uporem odmawia spe nienia jej wyra nie stawianych da .
W ko cu by a zmuszona zrezygnowa z da i odwo ywa si do swoich praw, jak
zwyczajny Sarka czyk.
- S dz , i jako obywatelka mam prawo czeka na ka dy przylatuj cy statek, je li
mam ochot - powiedzia a z jadowit ironi .
Racety odchrz kn i jego pomarszczona twarz przybra a jeszcze bardziej zbola y
wyraz.
- W rzeczy samej, pani, wcale nie mamy zamiaru negowa tych praw. Jednak
otrzymali my wyra ne rozkazy od Posiadacza, ojca pani, aby nie pozwala pani czeka
tu na statek.
- A zatem ka e mi pan opu ci port? - rzek a lodowato Samia.
- Nie, pani. - Dowódca ch tnie poszed na kompromis. - Nie mam rozkazu
wyprasza ci z portu. Mo esz tu pozosta , je li chcesz. Jednak, z ca ym szacunkiem,
pani, b dziemy musieli powstrzyma ci , gdyby próbowa a zbli si do l dowiska.
Odszed , a Samia siedzia a w miesznym luksusie swojego prywatnego pojazdu
naziemnego, trzydzie ci metrów za najdalej wysuni bram wjazdow . Czekali i
pilnowali jej. Na pewno nadal j obserwuj . Je li podjedzie cho by o pó metra,
rozmy la a ponuro, zapewne odetn jej zasilanie.
Zgrzytn a z bami. Ojciec nie powinien tego robi . Zawsze tak by o. Traktowali j
tak, jakby niczego nie rozumia a. A my la a, e on j zrozumie.
Wsta z fotela na powitanie, czego nigdy nie robi dla nikogo, odk d umar a Matka.
Obj j i mocno u cisn , zapominaj c o pracy. Nawet odes swojego sekretarza, bo
wiedzia , e ona nie lubi widoku bladej, nieruchomej twarzy tubylca.
By o prawie jak za dawnych dni, kiedy dziadek, a ojciec nie by jeszcze Wielkim
Posiadaczem.
- Mia, dziecino - powiedzia . - liczy em godziny. Nie mia em poj cia, e podró z
Floriny trwa tak d ugo. Kiedy us ysza em, e ci tubylcy ukryli si na twoim statku, który
wys em dla twojego bezpiecze stwa, o ma o nie oszala em. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • typografia.opx.pl